amarone blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: degustacja-win

Dużo wina musiało upłynąć zanim na blogu znów pojawiły się oznaki życia…

Przy pracy nad ponownym wskrzeszeniem internetowego twóru po raz kolejny uświadomiłem sobie, że wszystko w życiu jest sezonowe… No, prawie wszystko…

Ostatnio zaobserwowałem, że wszyscy szkolą się na potęgę- mamy szkolenia dla informatyków, szkolenia przy zakładaniu własnej firmy, a nawet szkolenia dla przyszlych szkoleniowców… Mi tez przypadło w udziale poprowadzić takie szkolenie. Nie jestem w tej materii ani starym wyjadaczem,ani żółtodziobem, ale radość za każdym razem jest taka sama;) Tym razem w moje szpony wpadli ucestnicy kursu barmańsko-kelnerskiego odbywającego się niedaleko mojej rodzinnej miejscowości. Grupę 20 przyszłych kelnerów i barmanów próbowalem zarazić choć cząstką mojej pasji. Nie opowiadałem im o technikach produkcji i o różnicach w strukturze szczepów. Chciałem ich zabrać w podróż. Podróż w jaką mnie zabierali napotkani winarze i sommelierzy… Pokazałem im fotografię regionów i ludzi, opowiedziałem o zwyczajach. Sporo czasupoświęciliśmy serwisowi wina ( nie obyło się bez skaleczeń przy otwieraniu ;) Była też degustacja. Z racji, że były to ich początki z winami wytrawnymi, postanowiłem wybrać dość charakterystyczne i łatwo dostępne wina. Na pierwszy ogień poszło „radosne prosecco” -> La gioiosa spumante( wiecie, że jej spadkobierca jest właścicielem  i załozycielem firmy GEOX- „oddychających butów” ? ;). Wino z Valdobbiadene nie bardzo przypadło uczestnikom kursu do gustu. Nie wyczuli w nim nic poza drożdżami i winogronami… ;) Swoją drogą,rzeczywiście nie było ono jakieś nadzwyczajne. Bardzo jasna barwa i spore bąbelki nie napawały entuzjazmem. W środku sporo jabłka i lekki tylko ukłon kwiatowy.

Na drugi ogień poszło dostępne chyba wszędzie (poza kioskami ruchu;) jacobs creek chardonnay 07. „Jeszcze gorsze, kwasiura…” – takie głosy dobiegały z sali… Ku mojemu zaskoczeniu i zadowoleniu (zaspokajając tym samym moją próżność;) najładniejsza uczestniczka kursu (blondwłosa Justyna -> pozdrawiam, jeśli czytasz;) dobrze opisała barwę i wyczuła podstawowe aromaty. Słomkowo-zielone o lekko cytrusowych aromatach wino z doliny Barossa w swojej kategorii cenowej prezentuje się nieźle. Nie ma zachwytów, ale nie ma tez rozczarowań. Australiska miezanka chardonnay z północy i południa w połączeniu z beczką daję naprawdę dobre rezultaty. Nie jest to wino elitarne i nad wyraz eleganckie, ale pite w upalny dzień nie powinno rozczarować.

Po musującym i białym, kolej przyszła na cabernet sauvignon ’06 z „diabelskiej piwnicy” w chile. Wino to zaprezentowałem jako typowe chilijskie cabernet. ( w tym wyborze utwierdził mnie bialenadczerwonym.blogspot.com , pozdrawiam i dziękuje) – Łatwo odnaleźć w nim możemy zarówno cechy charakterstyczne dla szczepu i wpływ beczki. Opisywał tego wina nie będę, bo wszyscy je znają. Napiszę tylko, żę z rozpoznawaniem aromatów poszło naprawdę nieźle (znowu ta Justyna… ;)

Na koniec przygotowałem coś, co trafiło w gusta słuchaczy;) Wiedziałem, że w trudnym przekonaniu ich do wina, z odsieczą przyjdzie mi Tokaj. Nie pomyliłem się. Aromaty orzechów, rodzynek oraz miodu, a takżę piękna blado-złocista barwa Tokaja Hegyalja szybko przysporzyły tokajowi nowych „winopijców” (termin zapożyczony – zainteresowani wiedzą od kogo, więc nie wstawiam przypisów;). Degustowanego Tokaja naprawdę polecam. Swietny jako digestive. Kragły w ustach, harmonijny i niezwykle elegancki. Pomysł tworzenia wina, z częściowo tylko zainfekowanych gron był naprawdę genialny.
Prosecco      Jacobs Creek Chardonnay '07

Najsłynniejszy chilijski cabernet sauvignon...
Zwycięzca
Na podsumowanie tej przydługiej notki napisać mogę, że cieszą mnie takie imprezy. „Głoszenie dobrej, winnej nowiny” sprawia mi ogromną frajdę. Szczególnie jeśli słuchają mnie młodzi ludzie, a wśród nich sporo atrakcyjnych kobiet… ;)
Tym, którzy tu dobrnęli gratuluję;)


  • RSS