![]() |
|
|
I już Cię nigdy nie zapuszczę ! - Winne Wtorki - part 2.Ostatnie tygodnie upływają mi, niczym w Ulicy Sezamkowej pod znakiem litery P oraz imienia Markus! Można by rzec (jak to w niezapomnianym show), że są sponsorami tego odcinka... Niestety za sponsoring ten przychodzi mi słono zapłacić... Bohaterem dzisiejszej notki jest Riesling Kabinett Zeltinger Himmelreich 2009 z winnicy Markusa Molitora. Pierwsze, wzrokowe oględziny przyniosly szybką ocenę niemal przezroczystej cieczy, lekko zabarwionej akcentami słomkowymi i płowo zielonymi. Następujące po nich, wnikliwsze spojrzenie i konstruktywne dyskusje zaowocowały wspólnym stwierdzeniem, że kolor uderza bardziej w akcenty zieleni. Idąc za głosem serca można byłoby to podciągnąć pod kolor roweru mojego dziadka określony przez tamtejszą "złotą rączkę" mianem WCZESNA PAPIERÓWKA... Drugim krokiem było wywąchanie czegokolwiek. Czegokolwiek, gdyż z racji potężnej choroby moje nozdrza wyczuwają 10% tego co za zwyczaj. Tym razem wyczuły trochę owoców cytrusowych(ananasa, skórki cytrynowej oraz czegoś co pachnie jak owoc liczi (ale tu być może poniosła mnie fantazja i zapewne tradycyjnie się doszukuję;). Trzecim podejściem było zachłyśnięcie się degustowanym trunkiem. Pierwsze 30 ml wypite zostało z dużym smakiem i chęcią pochłonięcia większych ilości. Kolejne "dawki" notowały niestety tendencję spadkową. Z czasem riesling staje się po prostu... mdły. Zbyt "bijący po zębach" cukier resztkowy i źle zrównoważona kwasowość nie czynią z tego wina mojego faworyta. Mimo tych wszystkich mankamentów jest w degustowanym winie coś co budzi szacunek i pozytywne odczucia. Jest to coś z pogranicza elegancji, i prestiżu. Pijąc je, ma się świadomość, że jednak nie trzyma się w ręku zwykłego rieslinga... Z wypitym w ramach trzeciej odsłony Winnych Wtorków Rieslingiem Kabinett jest trochę jak z weselem w podmiejskim domu ludowym. Na pierwszy rzut oka bardzo elegancko: stoły uginające się pod ciężarem zastawy, ciast i owoców, krzesła nakryte stylowymi pokrowcami, w kątach szarfy i złote balony... Z czasem dostrzegamy jednak pewne przerysowanie i brak gracji, zwiewności... Niby Państwo młodzi zdecydowali się na "prestiżowe" wesele i do picia było wino, ale jednak całość wyszła jakaś taka przaśna...
(jak na poniższym obrazku)
Tagi: wino, amarone, amarone blog, wino kraków, winne wtorki, wine bar kraków, molitor amarone 2011-05-03 01:19:19 skomentuj (2) |